Nowości!!! 

Spojrzałam na mój domowy zapas ubranek dla Kena i zrobiło mi się go żal. Akurat na allegro znalazłam sprzedawcę, Manfi, który wystawił sporo sztuk po 20zł za sztukę, więc skusiło 😉

Szkoda mi tylko, że nie ma piżamek i strojów kąpielowych. Te pierwsze były w latach 90′ – mam jedną pasiastą z kapciuszkami 🙂

Ciekawe dlaczego ubranka dla Kenów są aż tak rzadkie, a na dodatek – czy nie opłacałoby się obniżyć cen by zwiększyć sprzedaż?

 

Żywienie lalek

Jest to blog o Barbie dla dorosłych, więc należy zająć się rzeczami żywo istotnymi dla osób legitymujących się dowodem tożsamości.

Na przykład jedzeniem.

Wprawdzie o jedzenie nie toczą się tak zażarte spory jak o religie (czy jak o kobiety, w co lubią wierzyć same zainteresowane), jednak obserwując bacznie własne otoczenie doszłam do wniosku, że jedzenie ma bardziej priorytetowe znaczenie niż seks i pieniądze, patrząc po ilościach rozmów toczonych o ulubionych strawach, co się gdzie jadło, czego się przy tym nie piło czy też czego to się nie zje po wypłacie / przelewie od mamy / zwyczajnie po 1-szym (niepotrzebne skreślić).
Dlatego też ujawniając mojego największego bzika w świecie Barbie zaprezentuję dzisiaj trochę pokarmów z alternatywnego świata toczącego swe dramaty na tej samej planecie – wprost z lodówki Lalek.

image

Zapewne sporo z Was tak widzi tę problematykę i sądzi, że na tym należałoby poprzestać.
Szklanka wody, odrobina sałaty.
Tak postrzegamy my Ziemianie modelki, szczupłych ludzi i również wyimaginowaną dietę pewnej damy mieniącej się inicjałami BMR (Barbara Milicent Roberts).
Nieprawda.
Poświadczam to jako codzienny obserwator, nałogowy podglądacz i badacz zwyczajów Królowej Mody o ponad 120 profesjach.

Dowód nr 1

image

Choć nie mignęły mi jak dotąd wyniki z laboratorium ani recepty dr Carsona, to sądzę, że Barbie nie ma celiakii ani nietolerancji laktozy, jako że zarówno chleb (i tostowy, i zwykły), jak i ser, są składnikami jej porannego menu.
Barbie nie pogardzi również zwieńczeniem śniadania w postaci słodkiej kanapki z dżemem. Nie udało mi się dotąd ustalić czy preferuje truskawkowy czy jagodowy.

Dowód nr 2

image

Barbie je pizzę popijając Pepsi.
Może nie codziennie, ale przynajmniej  raz na dwa tygodnie zaprasza Teresę i Midge (Summer i Nikki też otrzymują zaproszenia, ale jedna wymiguje się ekstremalnym turbotriatlonem w rwących wodach Amazonki, a druga…  No cóż ona widocznie ma też coś ważnego do roboty, choć zawsze prosi o MMSy ze spotkań w trójkowym gronie okraszonym zylionem kalorii i powtórkami z ulubionych wyciskaczy łez jak Pamiętnik czy Śniadanie u Tiffany’ego).
Nikt, kto je pizzę nie jest niewolnikiem sałaty.

Dowód nr 3

image

Aby odżegnać się od ewentualnej fali krytyki “ej ej ej! Co to za sponsoring PepsiCo?!” umieszczam żywy dowód na istnienie Coca Coli w tym iluzorycznym życiu, w wymyślonym świecie.
I to nawet jaki szyk i styl – puszka.
Prawdziwy cool kid z Barbie.
Ale co równie istotne – na słodkich randkach z Kenem zjadane są nieraz tony frytek i ulubione, dość krwiste burgery.
No sorry weganie, ale Barbie jeździ camperem w puszczę robić ognisko już od początku lat 70′.
I nie jeździ tam smażyć ogórków tylko eleganckie czerwone steki!

image

Jednak po tak kalorycznym wstępie niezbędny jest jednak balans w postaci kilku ładnych fotek plastikowych owoców.
Aha.
Zapomniałam.
W sumie wszystko jest plastikowe… czyli owoce są tak samo prawdziwe (lub nie) jak mięso z tych osławionych już steków.
Kończąc jednak te żarty, przyznaję – Barbie lubi owoce i warzywa, jest świadomą konsumentką, wybiera polskie jabłka, banany z Ekwadoru i hiszpańskie winogrona prosto z targu.

image

Lubi nawet robić fikuśne pucharki z sezonowymi owocami lub mrozić je w zamrażalniku by móc się nimi cieszyć cały rok! (Wisconsin też nie rozpieszcza pogodowo, więc Barbie jest świadoma jak krótkie jest lato, a jak wstrętna zima).

image

Dlatego konieczna, drogie dzieci, jest równowaga. Raz stek, raz rybka, nic za często i najważniejsze – się nie przejadać!

PS. Odkąd Barbie odkryła sushi 🍣 ponoć to jest jej ulubiona potrawa.

Do zobaczenia!

PS secundo: gdyby ktoś chciał się podzielić swoimi zbiorami jedzenia dla Barbie to czekam na informacje!

Nowości i camping

Dawno mnie tu nie było, ale cieszę się, że ktoś tu był w czasie mojej nieobecności.
Jestem bardzo zalatana, ale w sumie szczęśliwa, bo dwa lata pracy z promocją, organizacją i poznawaniem ludzi z branży procentuje i coraz łatwiej udaje się załatwiać koncerty i nazwa jest już często rozpoznawana.
Zajmuję się pół zawodowo, pół hobbystycznie zespołem Lord&the Liar. Świetna sprawa dla osób, które się niczego nie wstydzą i uwielbiają rozmawiać.
Lalek nie zaniedbałam, mało – z wycieczek po kraju przywiozłam trochę skarbów, z Kwidzyna Ultra Hair Kena, z Warszawy zestaw campingowy, a z Krakowa cztery lalki, w tym ślubną Midge, jak podejrzewam.
Najbardziej zakochana jestem teraz w wakacyjnych zestawach i scenach, już nie mogę się doczekać jakiegoś zagranicznego wyjazdu, myślę, że może być to Tunezja, bo teraz będzie tam najbezpieczniej na świecie przez wszystkie wzmożone kontrole.

Aktualizacja: w sumie lecimy do Anglii i już nie mogę się doczekać grzebania w milionie starych śmieci na pchlich targach 😉
A tu kilka zdjęć z wczoraj.
image

Babcia Hadley juz w łóżku czeka na dzieci by przeczytać bajkę 😉

image

Skipper i Ryan oglądają w salonie straszny film i jedzą popcorn.

image

W tym samym czasie trwa w najlepsze randka Kena z Barbie (jewel coś Ken i costume Ball Barbie).
Ciekawe jak się zakończy ten wieczór w kawiarni…
image

Ulala.
Ken, nie tak ostro!

image

I moje ulubione miejsce – camper country (szukam przesuwanych drzwi do niego!!!), Alan i Midge, pieski, namiot, ognisko i piknik!
image

Romantyczne zdjęcie razem 😉
Midge to chyba w ogóle model ślubny, ale nie jestem pewna.

Buziaki!

Barbie Dolls of the World – Austria

Nie pisałam od ponad tygodnia, sesja mnie zjadła, a teraz leżę nonstop pod kołdrą, bo wczoraj dopadła mnie wyjątkowa słabość chorobowa, więc w ramach spędzania kreatywnie niedzieli postaram się zrobić jak najlepsze zdjęcia mojemu kwiatuszkowi – Barbie Austriaczce.

Ciężko mi było znaleźć odpowiednie miejsce dla sfotografowania takiej delikatnej buźki, więc w ramach zastępczego pomysłu ustawiłam jako tło obraz Bruegla “Myśliwi na śniegu”, który właśnie znajduje się w Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu.

image

Pamiętam, że odkąd ją ujrzałam w książce o “Barbie Świat Mody” (bo niestety z książek o Barbie dysponuję tylko tą i od piętnastu lat trzymam ją przy łóżku i marzę o lalkach w niej opisanych), to marzyłam by zacząć zbierać kolekcję Dolls Of The World i ta zrobiła na mnie wyjątkowe wrażenie. Dodatkowo ma dla mnie też ogromne znaczenie jako, że ja również mam austriackie korzenie i przypomina mi o czasach dawnej świetności mojej rodziny.
image

Ma w sobie jakąś taką słodycz, która przypomina mi czekoladę Milkę, romantyczne wyobrażenie o drewnianych domkach w górach i musical “Dźwięki Muzyki”

image

Jako że jestem pierwszą właścicielką – tym bardziej boli mnie fakt, że została bezpowrotnie wyjęta z pudełka. No ale niestety, były to jeszcze czasy, kiedy musiałam liczyć się z moimi rodzicami w takich sprawach, a ich zdanie było jasne – lalki są dla dzieci, a ja chyba jestem “walnięta”. I jak chcę kupować lalki, to mam sobie sama zrobić dziecko i wtedy będę znów chodzić do zabawkowych sklepów (?!?). No niestety, nie mieściło im się w głowie, że 19-latka może chcieć mieć lalkę nie tylko do zabawy, ale także by na nią patrzeć i podziwiać, tak jak inni mają porcelanowe baletnice, pozytywki w kształcie małych fortepianów czy kolekcję mini-miedzianych naczyń kuchennych. Pamiętam, że weszłam do sklepu z zabawkami na greckiej wyspie Zakynthos i przepadłam. Stała tam, piękna, choć w lekko poszarzałym pudełku, za 17 euro. Musiała być moja i taką się stała, choć pudełko rozerwałam i zmięłłam, wyrzuciwszy do śmietnika, a lalkę ukryłam wraz ze stojaczkiem i szczoteczką pod letnią kurtką.

image
Piękne ma te haftowane wyłogi.
image

image

image

Niestety, jak dotąd nie udało mi się znaleźć kolejnej lalki z serii Światowej do kolekcji…

Happy Meal Todd 1993

Dziś przedstawiam kolejny smaczek – rzadko spotykanego brata Barbie i początkowo bliźniaka Tutti – Todd’a.

image

Ma bardzo sympatyczną buźkę, jak większość laleczek z lat 90. Duże,  niebieskie oczy – też jeszcze “relikt” z lat 80 i twarzy typu “Angel face”.
Mój Todd jest kupiony mi wiele lat temu przez mojego tatę na ulicy Fredry w Poznaniu, gdzie w szalonych latach 90′ mieścił się raj, którego nigdy nie zapomnę.
Trzy stopnie w górę (dla małej, grubiutkiej dziewczynki to lekki wyczyn) a później już tylko długi sklep, najpierw po lewej i prawej dwie lady z kasami. Po jednej stronie – Lego i klocki, po drugiej – figurki, żołnierzyki i zabawki dla mniejszych dzieci. Po przejściu przez łagodny łuk, znajdowało się Różowe Królestwo Barbie. Niestety, prosperity lata minęły jak mrugnięcie okiem. Potem, w pierwszej dekadzie XXI wieku sklep przeniósł się do zatęchłej piwnicy w podwórku. Już tylko jedna lada i resztka lalek, tylko lego – uniwersalne dla dzieci i nietracące popularności. Tam też dostrzegłam tego chłopca – urzekł mnie od razu i mimo, że już tata coraz częściej śmiał się ze mnie, to uległ moim namowom i za śmieszne 35zl, kupił mi Todd’a.
Wróciłam tam tylko raz i już nie było żadnych lalek, a sklep prawie zionął pustką. Tak upadały moje ukochane sklepy z zabawkami. Takie tradycyjne, nie w centrach handlowych, nie same cukierkowe księżniczki.
A po tej smutnej historii czas na zdjęcia mojego skarbu.

image

Jest on ubrany w koszulkę z logiem McDonald’s 😉
No i do kompletu :

image

Ach ten design lat 90!

image

I jeszcze na koniec cały Todd, z jego czarnymi bucikami i czerwonymi skarpetkami 😉

image

Do zobaczenia!

Barbie Made For Each Other (1969) Reproduction

Dziś jest wspaniały dzień.
Kolejna rzecz na uczelni do przodu, no i tak bardzo oczekiwana przesyłka!
Spodziewałam się średniego stanu, porwanego pudełka, braku przezroczystej plastikowej “szybki”, no i stanu lalki na dobry minus.
A tu takie zaskoczenie!
Pudełko doskonałe.

image

A w środku Bogini za szybą…

image

Jest po prostu przeurocza. Wywinięte włosy, futrzana czapka i prawdziwe rzęsy, zalotnie spoglądające spod nich oczy i złączone usteczka. I całość w szalonym, pomarańczowym kolorze!
Pod spodem widać postument do postawienia jej, jednak nie sądzę by miała kiedykolwiek opuszczać pudełko, nie chcę by straciła cokolwiek ze swojej świeżości.
Na uwagę zasługują pazurki – pomalowane na ciemny pomarańczowy.

image

Przy okazji widać też detal – wzór płaszcza.
Warto nadmienić,  że tuż przy krawędzi wyłożony jest identycznym, wsciekle pomarańczowym futerkiem od środka.
Pod spodem – przebija żółta bluzeczka z koralikami na szyi.

image

Ogółem – pomarańczowa królowa epoki Modów!
Dobranoc!

Barbie Amazing Nails 2001

Pierwszy wpis.
Nie chcę tu się rozpisywać o moich zbiorach, ale mimo to bardzo chciałabym się włączyć w społeczność zbierających Barbie.
Zazdroszczę im zwłaszcza tych komentatorów, którzy się znają na modelach i pomagają w identyfikacji.
A ja?
Mam w tym roku 24lata, zgromadziłam jako dziecko ponad 50 lalek Barbie i choć rodzice próbowali to ze mnie wyplenić, to wciąż uwielbiam lalki, oglądać je, być na czasie z nowymi i wzdychać do vintage lub dobrych reprodukcji.
Dziś jednak nowy nabytek – Barbie Amazing Nails.
Model z roku 2001, więc można powiedzieć, że dziś byłaby już nastolatką 🙂
Nie umiem jeszcze opisywać w języku kolekcjonerów, choć z zamiłowaniem śledzę kilka blogów polskich kolekcjonerów.
Udało mi się ją kupić z pudełkiem (dla stanu, w jakim ono jest to adekwatniejsza nazwa aniżeli “w pudełku”, jako że jest ono w dość opłakanym stanie, no i brak gadżetów – paznokci-naklejek dla małych dziewczynek i pieczątek. Mi jednak nie jest to do szczęścia potrzebne, bo liczy się dla mnie perfekcyjny stan lalki.)

image

Jak widać – z tyłu pokazana jest cała seria, gdzie oprócz Barbie dostępne były trzy inne lalki – egzotyczne bardziej – ciemnoskóra Christie, azjatycka Lea i śniada Kayla. Barbie jest z nich najbardziej “typowa”, ale może kiedyś uda mi się uzbierać wszystkie.

image

Jeżeli chodzi o strój – ma na sobie fikuśną sukienkę z wyciętymi bokami, na przezroczystych ramiączkach, o wzorze, który przy odrobinie wyobraźni może przypominać skórę węża.

image

Dodatkowo, ma na sobie średnio twarzową kamizelkę z zielonego plastiku, w której kieszeniach mogły się zmieścić nadmienione już paznokietki.

image

Ostatnią rzeczą, która zasługuje na wspomnienie są włosy i fryzura. Kolor blond poprzetykany jest bowiem ciemniejszymi pasemkami, zaś od czoła posiada ona dwa sploty.

image

To tyle jeśli chodzi o tę lalkę, myślę, że jak uda mi się zdobyć jakieś podstawki, stojaki to zdjęcia będą ciekawsze 😉